RSS
 

Normalność ? ? ?

24 sty

Pomyślałem sobie nagle, że gdzieś tam, szalenie daleko, biegnie normalnie nasze życie, że wszyscy mnie prześcigają, zostawiają za sobą, że coś osiągają, zdobywają, idą coraz szybciej naprzód, a ja zostaję z tyłu, nikomu niepotrzebny, opóźniony, zapomniany, bez celu i perspektyw, bez żadnych możliwości i nadziei. To znaczy ogarniał mnie z wolna strach przed osamotnieniem, przed izolacją od wspólnego bytowania, od niepewności i sukcesów dnia codziennego, jednym słowem od tego wszystkiego, co jest sensem naszego życia . Tadeusz Konwicki, Zwierzoczłekoupiór

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

A kiedy…..

30 lis

A gdy przyjdzie taki dzień, kiedy świat się zawali, bo
ktoś odejdzie z twego życia, pozwól mu odejść. Bez płaczu, bez
niepotrzebnych słów. Spokojnie dopij kawę i oddaj ten czas komuś, dla
kogo było ci go do tej pory szkoda.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Relacje

29 kwi



Relacje między ludzkie są nadzwyczaj interesujące. Czy pewną
formę przyzwyczajenia i psychicznego uzależnienia (w pozytywnym znaczeniu)
można nazwać swoistym rodzajem miłości? Dlaczego jednych ludzi lubimy bardziej,
innych mnie, jeszcze inni pozostają nam obojętni ?

Z Duszkiem jesteśmy już razem ok. 3 lat i przeżywaliśmy
różnorakie kryzysy wywołane procesem socjalizacji, gdzie nasze uczucie ewoluowało
w różnych kierunkach. Każde przejście do nowej formy miłości budzi rozterki i
wątpliwości. Pojawiają się pytania, czy to jeszcze miłość, gdyż nie czuje się
tego podniecenia na myśl o spotkaniu, serce nie bije szybciej. Przecież to
normalne, że z czasem zauroczenie i stawianie drugiego człowieka na piedestale
wywołane zaślepieniem szalejących hormonów mija i zaczyna się docenianie
zwykłej codzienności i banalności. Po kolejnych miesiącach pojawiają się
pytania czy jest się ze sobą szczęśliwym, czy nadal się kocha. Nie można
oczekiwać spektakularnych odczuć, oraz zachowań naszego partnera, ponieważ tak
nam wpajano od dziecka. Jest to coś podobnego jak skazywanie przez socjalizację
dziecka sieroty na podwójne przygnębienie, bo przecież od podstawówki uczymy
się, że Ala ma kota, mamę i tatę. Co jeśli nie ma ? Co jeśli nie bujamy w przestworzach
myśląc o partnerze? Nie nauczono nas radowania się, ze zwyczajnych maleńkich
radości. Z tego, że budząc się co rano wiem, że ta druga osoba jest, zależy jej
na mnie i pomyśli również o mnie po przebudzeniu. Radości z SMSa, otrzymanego
telefonu. Z tego, że ma się wspólnych znajomych, którzy z ciekawością, czasem
nawet pewną zazdrością zapytają co „u nas”. Trzeba mieć świadomość, że już nie
ma „mnie”,  „moje” tylko jest: „My”, „nasze”.

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Znajomości

21 mar



Mam kilku przyjaciół i niewielu dobrych znajomych; są
ludzie, których lubię bardzo i są ludzie, których lubię mniej: ale ponad
wszystkimi jest tylko On.

Gdy chcę ponarzekać na to, że nic mi się nie udaje, gdy chcę
pomarudzić na drobne niesprawiedliwości w życiu – przyjaciele z radością
wysłuchają moich, pełnych żalu historii. Jeśli już będzie po wszystkim będziemy
mogli się z tego śmiać.Dzięki bliskim mi ludziom moje życie jest mocniejsze,
pełniejsze, jest w nim więcej piękna, i nieważne, czy są oni blisko, czy daleko.
Jeśli są blisko, to wspaniale. A jeśli dzieli nas odległość, to i tak często o
nich myślę: zastanawiam się, co porabiają, czytam SMSy, piszę – dzielę się życiem
i doświadczeniami.

Jednak z drugiej strony niewiele byłoby przyjaźni, gdyby
każdy z nas wiedział, co przyjaciel o nas mów, kiedy nas nie ma. Czy to
oznacza, że w relacjach międzyludzkich nie ma 100% szczerości? Dlaczego nie
zawsze potrafimy powiedzieć czegoś szczerze nawet jeżeli będzie to bolesne
tylko pocieszamy starając się na siłę znaleźć pozytywne strony sytuacji.?

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Znajomości

21 mar



Mam kilku przyjaciół i niewielu dobrych znajomych; są
ludzie, których lubię bardzo i są ludzie, których lubię mniej: ale ponad
wszystkimi jest tylko On.

 

Gdy chcę ponarzekać na to, że nic mi się nie udaje, gdy chcę
pomarudzić na drobne niesprawiedliwości w życiu – przyjaciele z radością
wysłuchają moich, pełnych żalu historii. Jeśli już będzie po wszystkim będziemy
mogli się z tego śmiać.

Dzięki bliskim mi ludziom moje życie jest mocniejsze,
pełniejsze, jest w nim więcej piękna, i nieważne, czy są oni blisko, czy daleko.
Jeśli są blisko, to wspaniale. A jeśli dzieli nas odległość, to i tak często o
nich myślę: zastanawiam się, co porabiają, czytam SMSy, piszę – dzielę się życiem
i doświadczeniami.

 

Jednak z drugiej strony niewiele byłoby przyjaźni, gdyby
każdy z nas wiedział, co przyjaciel o nas mów, kiedy nas nie ma. Czy to
oznacza, że w relacjach międzyludzkich nie ma 100% szczerości? Dlaczego nie
zawsze potrafimy powiedzieć czegoś szczerze nawet jeżeli będzie to bolesne
tylko pocieszamy starając się na siłę znaleźć pozytywne strony sytuacji.?

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Nowe życie a przeszłość

12 gru

Istnieją powody, które nie pozwalają nam spełnić swoich marzeń. Najczęściej po prostu uważamy je za nierealne. A czasem na skutek nagłej zmiany losu pojmujemy, że spełnienie marzeń staje się możliwe w chwili, gdy się tego najmniej spodziewamy. Wstrząsające wydarzenia życiowe odkrywają w nas prawdziwe osobowości, rodzą nowe postawy. Wtedy jednak budzi się w nas strach przed wejściem na ścieżkę, która prowadzi w nieznane, strach przed życiem rzucającym nowe wyzwania, strach przed utratą na zawsze tego, do czego przywykliśmy.
Przeszłość zachowana w pamięci staje się częścią teraźniejszości. Jeśli nasza przeszłość nas nie zadowala, zapomnijmy teraz o niej. Wyobraźmy sobie nową historię swego życia i uwierzmy w nią. Skoncentrujmy się jedynie na chwilach, w których osiągneliśmy to, czego pragneliśmy – i być może ta siła pomoże nam zdobyć to, czego chcemy. Bowiem jak mawiał Seneka Młodszy "Lepiej poszukać sobie nowego przyjaciela niż płakać po dawnym."

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Psychika w pies Pawłowa

10 lis

Jakże prawdziwe jest stwierdzenie, iż doceniamy coś, kogoś
dopiero wówczas, kiedy psychicznie zrozumiemy, że nie mamy już na to
wyłączności. A może to tylko w tym przypadku zwyczajny egocentryzm,
nieuzasadnione roszczenie sobie prawa, bycie psem Pawłowa „coś = moje
szczęście”.

Z czego wynika tęsknota i ciągłe rozmyślanie? Wiem, że jest
to szczere, ponieważ pojawiło się zanim pojawił się zagrażający bodziec. Może
trzeba cos stracić, aby prawdziwie i szczerze docenić to. Cóż nam po niczym
niezmąconym przekonaniu, że cos jest, bo jest? Czy większość docenia to, że
codzień wchodzi i zachodzi słońce? Raczej nie, bo od zawsze tak jest i
zakładamy, że tak będzie. Nie doceniamy tego, nie staramy się o dobro tego.
Dopiero z chwila, kiedy tego zabraknie uzmysławiamy sobie, ze było to piękne.

Odnosząc to do drugiego człowieka, czy powinniśmy walczyć
nie mogąc w 100% być przekonanym, że z czasem możemy popaść w kolejna rutynę i
nie doceniać bliskości drugiego człowieka. Czy może z tej świadomości
docenienia jednostki pozwolić jej być zupełnie wolną i odsunąć się na bok,
pozwolić znaleźć kogoś, kto na początkowym etapie jest pełen zapału i
pokazywania na każdym kroku jak bardzo jej zależy?

Cóż jak zwykle bardzo wiele pytań a tak mało dopowiedzi. Po
cholerę te rozmyślania, zepsuta analitycznością osobowość. Dlaczego nie
postępować instynktownie tak jak typowy mężczyzna „głodny = zjeść” J

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Brak :)

07 kwi

Bardzo często tylko od nas zależy, czy będziemy rozdmuchiwać
jakiś problem, czy też machniemy na niego ręką, uświadomiwszy sobie, że nie ma
o co.
Człowiek docenia uroki codziennego życia, kiedy budzi się z
koszmarnego snu albo kiedy po raz pierwszy wstaje z lóżka po chorobie. Dlaczego
nie uświadomić sobie tego teraz?
I nagle uświadomiłem sobie, że istnieją tysiące, tysiące możliwości,
by prowadzić życie w całej jego pełni. Wiele może być właściwych dróg. Ale ze
wszystkich mądrości świata przemawia wciąż od nowa jedna myśl, prosta,
wszechogarniająca, bezczasowa – to miłość do człowiekia, odpowiedzialność za człowieka, który żyje
obok ciebie! Za tego biednego, słabego, cudownego człowieka – o niego chodzi,
tylko i wyłącznie o niego.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

:-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-)

28 lut

"Darząc uśmiechem uszczęśliwiamy czyjeś serce. Uśmiech bogaci
obdarzonego nie zubożając dającego. Nie trwa dłużej niż chwila, ale jego
wspomnienie zostaje na długo. Nikt nie jest tak bogaty, by mógł nim pogardzić,
ani tak ubogi, by nie mógł nim obdarować. Uśmiech niesie radość rodzinie,
umacnia w pracy, świadczy o przyjaźni. Uśmiech podnosi na duchu zmęczonych,
leczy ze smutku. Gdy więc napotkasz kogoś o twarzy ponurej, obdarz go hojnie
uśmiechem, któż bowiem bardziej go potrzebuje niż ten, kto nie potrafi go
dawać?"


Jak dzień pogodny działa rozweselająco na człowieka, tak milo
działa wesoło uśmiechnięty człowiek – prędzej otwiera się nasze serce i budzi
zaufanie do człowieka wesołego niż do ponurego tetryka. Podobnie nasze życie
jest jak lustro: jeśli się do niego uśmiechamy, jest piękne, gdy patrzymy na
nie wrogo, staje się nie do wytrzymania.

Nie ma w życiu większej radości niż praca. Tylko pracując
czuje się w sobie najwięcej wigoru. Każdy dzień przynosi nowe problemy, a każdy
problem stanowi zagadkę, którą należy rozwiązać, nową grę, w której należy
zwyciężyć.

Dlaczego wszystko, co sprawia nam radość, wszystko, czemu
przypisujemy urok piękna, wszystko, co podnosimy do rangi ideału, kończy się
czymś brudnym, głupim, nędznym lub śmierdzącym. Miłość kona w znudzeniu,
upodleniu lub zazdrości, dobroć w spektakularnych filantropach, książka w
składzie makulatury, konie wyścigowe w jatkach rzeźników, demokracja w tłumie,
wolność w ZOO, sława w megalomanii.

W dniu, w którym radość innych staje się twoją radością, w
dniu, w którym cierpienie innych staje się twoim cierpieniem – masz prawo
powiedzieć kocham. Ja znalazłem swojego Duszka, z którym dzielę i współdzielę swoje
radości i smutki :*

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Człowiek … może to Ja…

31 sty

Możemy powiedzieć o człowieku, że bywa
częściej dobry niż zły, częściej mądry niż głupi, częściej energiczny niż
apatyczny, i na odwrót; ale będzie nieprawdą, jeśli powiemy o jakimś człowieku,
że jest dobry albo mądry, a o innym, że jest zły albo głupi. A my zawsze w ten
sposób dzielimy ludzi. I to jest niesłuszne. Ludzie są jak rzeki: woda jest we
wszystkich jednakowa, wszędzie ta sama, ale rzeka bywa wąska, szeroka,
spokojna, czysta, zimna, mętna, ciepła. Tak samo bywa z ludźmi. Każdy człowiek
ma w sobie zalążki wszystkich ludzkich cech; czasami ujawnia te, czasami znów
inne; bywa nieraz zupełnie do siebie niepodobny, pozostając jednakże wciąż
sobą. 


(Lew Tołstoj)

Człowiek nigdy nie wie, jaki jest naprawdę, zmienia własne
zdanie o sobie, raz siebie kocha, a raz nienawidzi. Najstraszniejsze jest
nienawidzić siebie, wstydzić się siebie, a jednak nie móc od siebie uciec,
wciąż do siebie wracać i dlatego siebie przeklinać.

Czy może kochać kogoś ten, kto sam siebie nie cierpi? Czy
może żyć w zgodzie z innymi, kto sam ze sobą nie jest w zgodzie? Czy może być
komuś miły, kto sam ze sobą jest przykry i uciążliwy? Człowieka zawsze kusi, by
rozczulać się nad sobą i widzieć siebie takim, jakim by się chciało być.

Dorastanie to tracenie najlepszej części siebie – dziecka,
które ufnie patrzy na świat i spontanicznie je przyjmuje. Kiedy dorastasz
ucinają Ci skrzydła a do ręki bierzesz ciężki bagaż własnych, wciąż rosnących
doświadczeń. Aby uchronić ten mały płomyk w sobie, gorejący gdzieś na dnie
duszy, zaczynamy budować wokół siebie gruby mur. . .

Aby człowiek czuł siebie, konieczne jest, by się w
jakikolwiek sposób ustosunkował do ludzi.
Aby człowiek uwierzył w siebie, potrzebuje kogoś, kto w
niego uwierzy.
Aby człowiek mógł odnaleźć siebie, musi choć trochę z siebie
zrezygnować.

Alkohol redukuje udrękę pytań związanych z obrazem
samego siebie.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Nowy rok

08 sty

Nadszedł nowy rok. Jednak nieco inny niż poprzednie – chyba zmądrzałem
i już nie mam noworocznych postanowień, bo i po co mi one. Najczęściej w moim
przypadku były jedynie słowami rzucanymi na wiatr, a życie i tak kierowało odmiennie
od moich założeń koleje losu. W tym roku co będzie to będzie. Trzeba być
uważnym obserwatorem, aby nie przegapić jakiejś życiowej nagrody oraz być
odważnym, aby nie tkwić w marazmie kolejnego nadchodzącego dnia. Szkoda, że mi
tej odwago tak często brakuje, że bezsensownie trwonie kolejne dni tak ważne i
cenne.

Końcówka starego roku i początek nowego były bardzo dobre. Zeszły
rok dał mi jeszcze większe poczucie jak bardzo kocham mojego Duszka. Miłość ta ewoluowała
do czegoś zupełnie przyziemnego mogło by się wydawać nawet nudnego. Nie ma już motylków
w brzuchu, ogromnej radości na samą myśl o spotkaniu. Jest jednak poczucie
miłości, wierności. Przekonania, że wiem, że on mnie kocha, że o mnie myśli, że
marzy o mojej bliskości. To cudowny rodzaj spokojnej i ugruntowanej miłości.

O dziwo udało nam się z Duszkiem poznać parę gejów z
Warszawy – bardzo sympatyczni, a przede wszystkim normalni ludzie, z którymi
było nam dane spędzić sylwestra. Również odezwało się do mnie dwoje znajomych,
z którymi nie miałem kontaktu przez kilka lat. Miłe uczucie, że ktoś pamięta o
tobie mimo tego, że i  tak odnowiony kontakt
nie będzie podtrzymany.

Zarówno mi jak i Duszkowi udało się znaleźć pracę. Moja
nieco mało mnie satysfakcjonuje ze względu na „prestiż społeczny” – no ale kasa
może być, a mam świty spokój. Kończę pracę i nie myślę o niej. To nieco dziwne,
bo uprzednio pracowałem w bankach, uznawanych przez większość za super pracę. Jednak
tak nie jest. Zarobki takie a odpowiedzialność materialna i stres związany z
ciągle podnoszącymi się planami sprzedażowymi coraz większy. Mimo tego czuję
się nieco dziwnie i jakoś tak niedowartościowany zawodowo. Problem w tym, że
jakby mnie zapytano „Jaka jest moja wymarzona praca?” nie potrafiłbym
odpowiedzieć na to pytanie. Podobnie jak na pytanie mojego kochanego Duszka „Co
mnie w życiu cieszy?” Odpowiedź: „Nie wiem, chyba nic”

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Nic na literę „P”

11 lis

Siedzę sobie na kanapie. Na ławie stojącej obok jest laptop, na którym piszę tą notkę. Obok stoi kubek z herbatą z cytryną, ciasto oraz kieliszek wina. W TV właśnie zaczyna się serial „Gotowe na wszystko”. No wystarczy już tej narracji, która jakże ważna jest, gdy pisze się do szerszego grona publiczności – a blog zaiste dociera do takowego szerszego grona. Na chwilę obecną w moim przypadku jest nieco inaczej, gdyż blog chroniony jest hasłem, do którego jak na razie nikt nie ma dostępu. Może nawet to i lepiej….. Zresztą prawdopodobnie niegdyś będzie on na powrót dostępny dla każdego chętnego czytelnika.
Dawno nie pisałem. Powodem tego było nic więcej jak lenistwo wynikające ze swoistego odmóżdzenia intelektualnego, a co za tym idzie pomysłu na coś ciekawego. Oczywiście usprawiedliwiałem się, że jestem zapracowany, że każdy mój pomysł na notke nie jest zbyt dobry, aby można było ją umieści zachowując tym samym chorą zbudowaną przed samym sobą presję „wysokiego poziomu notek”

Ok. 1.11.2007 nie pracuje. Nie została mi przedłużona umową o pracę na okres próbny. Boli mnie nieco forma w jakiej zostało to przedstawione, gdyż dowiedziałem się o tym praktycznie jak już kończyłem pracę i miałem wychodzić do domu. Jest w tym również dużo mojej winy, ponieważ nie poszedłem wcześniej zapytać przełożonej jak zapatruje się na naszą dalszą współpracę. Powód zwolnienia okazał się banalny. Jednym z powodów był brak realizacji planów sprzedażowych (choć wyrobiłem co prawdą minimalnie zakładanie plany, ale zostały one zrealizowane). Kolejnym powodem były błędy jakie wykazała kontrola audytu zewnętrznego – a mianowicie brak prawek na mojej pieczątce imiennej na dokumentach kasowych klientów. Ostatnim powodem było stwierdzenie przełożonej, że chyba praca w banku na kasie jest dla mnie za bardzo stresująca i chyba w głębi duszy mi nie odpowiada i się męczę [kolejny łyk wina]. Na początku ostatni powód wydał mi się absurdalny – jednak rzeczywiście miała rację. Odpowiedzialność materialna jaka spoczywała na mnie w stosunku do niskiego wynagrodzenia było bardzo stresujące i demotywujące.
Obecnie jestem osobą bezrobotną. Jutro wybieram się do UP, aby się zarejestrować. Jaka to ironia losu 2 lata temu jak rzucałem palenie też straciłem pracę po raz pierwszy po przepracowanych 4 latach.

Tym razem też 2 tygodnie wcześniej rozpocząłem rzucanie palenia i zostałem zwolniony. Jednak sytuacja obecna nie wywołała we mnie takiego szoku ja wówczas, bo już 4 razy zmieniałem pracę 2 razy ją straciłem i wiem, że sobie poradzę. Nie palę całkowicie od 7 dni i jest mi z tym dobrze a i Duszek jest również z tego faktu jest bardzo zadowolony. Już przeszedłem nawet chrzest bojowy silnej woli nie palenia będąc na imprezie, gdzie większość znajomych jest palących.

Wraz z wprowadzeniem nowego zdrowego stylu życia. Życia w miarę możliwości bezstresowego, bez nałogu tytoniowego doszło również ograniczenie w piciu kawy, którą zwykłem był pić w ilości 5 lub 6 w ciągu dnia. Obecnie zamiast kawy jest herbatka z cytryna.

Jak się śmieje moja mama nie robię niczego na literę „P”, czyli:
1. Nie Palę
2. Nie Piję kawy
3. Nie Pracuję

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Dom jest tam, gdzie serce…

17 cze

Koleżanka w pracy stara się o kredyt hipoteczny na zakup mieszkania. Zazdroszczę jej odwagi zaciągania kredytu na 30 lat, gdzie co dzień będzie zapewne wstawała z nadzieją, że utrzyma się w pracy, że wyrobi premię, aby mieć na zapłacenie raty oraz aby coś jeszcze zostało na życie na odpowiednim poziomie. Też marzy mi się własny dom, do którego mógłbym wracać, do którego każdy kogo lubię mógłby przyjść. Dom, gdzie mógłbym się czuć swobodnie, gdzie mój homoseksualizm byłby czymś normalnym – nie trzeba by się było z tym ukrywać. Dom, w którym mógłbym mieszkać z kochanym, wspólnie spać nago w jednym łóżku, gotować obiady czy też bez skrępowania i kombinowania najzwyczajniej usiąść i przytulić się do siebie nie wymyślając jakiś historii przed rodziną dla zatuszowania swoje drugie nieznanej im natury.
Maże o domu, gdzie wyładowuje się nagromadzone w ciągu dnia urazy. Który jest miejscem oczyszczenia, w którym można pozwolić sobie na więcej niż poza domem. Dom nie będącym tylko miejscem w którym się mieszka, ale miejscem, gdzie mnie rozumieją, gdyż dom to zamieszkujący go ludzie, a nie tylko budynek.
Chciałbym mieć miejsce, gdzie mógłbym po pracy wracać zmęczony a między pracą a domem rozkoszować się małymi zakamarki szczęścia: ptakiem, ogrodem, powitaniem sąsiada, uśmiechem dziecka spotkanego na ulicy, kotem wygrzewający się na słońcu…. aby na końcu w drzwiach widzieć tylko piękno szczęścia na twarzy ukochanej osoby – nie może być nic piękniejszego jak bycie przyczynkiem wzbudzania tego światła na twarzy kochających nas ludzi.
Dom jest tam, gdzie serce czyli wszędzie tam, gdzie jesteśmy razem Duszku :*
Dziękuję Duszku za cudownie spędzony wspólnie weekend.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Weekend Dervinta…

11 cze

Ostatni dzień pracy rozpoczynający weekend minął w miarę spokojnie. Klientów była umiarkowana liczba a nawet można by powiedzieć, że jak na lekarstwo. Oczywiście nie mogło być za dobrze. Wyszedł na jaw mój błąd, gdyż założyłem klientce nieodpowiednie konto do zakładania lokat, w wyniku, czego nie została jej założona lokata na sporą sumkę. Na szczęście po konsultacji z menadżerem i departamentem skarbca udało się wszystko naprawić – jednak notatka służbowa zostanie sporządzona. Rozliczenie w pracy za sprawą suki, z którą przyszło mi pracować przebiegało wyjątkowo długo i proceduralnie – chyba celowo chciała, żebym nie zdążył na pociąg. Ponadto owa leska wymyśla straszne plotki – a im bardziej człowiek się izoluje, tym bardziej natarczywi stają się plotkarze. Kto obmawia, kto go nie broni wobec oskarżeń innych, kto cieszy się z wyśmiewań ludzkich i plotkek, kto potrafi zmyślać rzeczy nie widziane, a nie potrafi togo przemilczeć dla mnie niczym.
Jednak wszystko udało się….
Wsiadłem do pociągu jadącego do stacji Szczęście. Dlaczego stacja nazywała się Szczęście, ponieważ miał na niej czekać mój ukochany Duszek i od chwili naszego spotkania miał się rozpocząć nasz wspaniały wspólny weekend. Dojerzdzam po małych nikomu nieznanych perypetiach zmiany pociągu, gdzie czeka Duszek i jego czworonożny przyjaciel. Samochodem zabrali mnie do miejsca naszego biesiadowania. Dojechaliśmy…
Na powitanie dostałem namiętnego buziaczka i filiżankę kawy oraz piwko – po czym Duszek zabrał się za przygotowywanie kolacji. Skrzętnie uwijając się w kuchni przygotowywał pierś z kurczaka z ananasem, frytki oraz surówkę. Zjedliśmy pyszną kolację na świeżym powietrzu wśród szumu drzew i śpiewu ptaków. Po kolacji znów piwko, rozmowy na różnorakie tematy – gdyż są takie chwile, kiedy potrzebujemy powiedzieć komuś o swoich obawach; chwile, kiedy potrzebujemy kogoś, z kim moglibyśmy podzielić się sekretem; chwile, kiedy potrzebujemy kogoś, kto razem ze nami będzie się radował naszym szczęściem. W takich chwilach taką osobą jest mój Duszek. Po rozmowach nadszedł czas na zwiedzanie okolicy i romantyczny spacer ciemnym lasem pachnącym pokrzywami nad brzegiem jeziora wśród migoczących gwiazd i grzązkiego pisaku plaży….. cieszyliśmy się swoją obecnością… swoja miłością. Uświadamialiśmy sobie jak bliscy sobie jesteśmy, jak wiele szczęścia sobie dajemy. Po powrocie do domu kąpiel w tym czasie Duszek napalił w kominku, który utrzymywał w pomieszczeniu optymalną temperaturę, tworzył spokojną atmosferę ogniska domowego, relaksował i wyciszał. Przed kominkiem rozłożył kołderkę, przyniósł winko. Pokój rozświetlało światło z palących się świec i światło od palącego się przed nami kominka – i tak wtuleni w siebie, popijając alkohol wpatrywaliśmy się w milczeniu w palący się ogień. Rano pobudka pocałunkiem, wspólne śniadanko odwiezienie mnie tym razem do stacji Chwilowego Rozstania, z której wyruszyłem do domu. Dotarłem z godzinnym opóźnieniem, ponieważ zerwała się siec trakcyjna i tyle trwały naprawy. Po kilku godzinach spędzonych w Toruniu, ponowna podróż tym razem PKSem na kolejne spotkanie z Duszkiem. Ponownie romantyczny wieczór spędzony razem.
Teraz siedzę sobie już sam w domu i wspominam cudownie spędzony wieczór i odczuwam tęsknotę za Duszkiem.
O… to chyba telepatia, bo dostałem takiego SMSa od Duszka
„(…) ja za to byłem na bardzo dalekim spacerze w lesie z psem. W ciszy, w śpiewie ptaszków i szumie drzew myślałem. O Tobie o nas o życiu. Wiem, ze bardzo Cie kocham i ze los postawił nas naprzeciw siebie po to, aby każdy poznał smak miłości, wierności, lojalności i oddania (…) kocham ciebie”
I jak tu nie kochać takiego Duszka

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Tęsknota miłości

27 maj

Dervint tu Duszek tam – Oczekiwanie. Pierwsza, a może jedna z kolejnych lekcji miłości. Kiedy Duszek, którego kocham, żyje gdzieś w świecie i wiem, że ma się dobrze….. gdy dzień bez niego dłuższy jest w nieskończoność, nic nie cieszy tak samo, ludzie wydarzenie choć wspaniałe i wysublimowane nie dają tyle radości co chwile błahe spędzone z ukochaną osobą. Być może człowiek jest nie tylko tym, czym się wykazuje w swoich czynach i słowach, lecz również tym, o czym marzy w swoich tęsknotach – to tęsknota za Duszkiem jest tylko nowym smakiem, przyprawą dla naszej miłości.
Kochanie to niedola ciężka, bo przez nią człowiek wolny niewolnikiem się staje. Podobnie jak ptak, z łuku ustrzelony, spada pod nogi myśliwca, tak człowiek, miłością owładnięty, nie ma już mocy odlecieć od nóg ukochanego. Kochanie to kalectwo, bo człowiek, jak ślepy, świata za swoim kochaniem nie widzi. Kochanie to smutek, bo kiedy to więcej łez płynie, kiedyż więcej się wzdycha? Kto pokocha, temu już nie w głowie ani stroje, ani tańce, ani oglądanie się za innymi. A jednak jeśli kochać ciężko, to nie kochać ciężej jeszcze, bo kto bez kochania pełnię szczęścia zazna. Czy nasyci go rozkosz, sława, bogactwa, wonności lub klejnoty? A ponieważ każdy chętnie by oddał życie za miłość, to wówczas kochanie więcej jest warte od życia – a umiera się na wiele sposobów: z miłości, z tęsknoty, z rozpaczy, ze zmęczenia, z nudów, ze strachu… Umiera się nie dlatego, by przestać żyć, lecz po to, by żyć inaczej.
Ja chcę być ustrzelonym ptakiem, smutkiem, westchnieniem.
:* dla Duszka :*

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Takie tam…

16 maj

Kiedy widzimy ciągle tych samych ludzi, stają sie oni w końcu częścią naszego życia. A skoro są już częścią naszego życia, to chcą je zmieniać. Jeśli nie stajemy się tacy, jak tego oczekiwali, są niezadowoleni. Ponieważ ludziom wydaje się, że wiedzą dokładnie jak powinno wyglądać nasze życie. Natomiast nikt nie wie, w jaki sposób powinien przeżyć własne życie.
Poznałem cudownego Duszka, który nie chce mnie zmieniać. Przy naszej pierwszej rozmowie opowiedział mi historię, ze jest Dobrym Duszkiem, który będzie się mną opiekował i czuwał nade mną. Rzeczywście – kocha mnie takiego, jakim jestem podobnie jak ja jego. Oczywiście jak w każdym związku są rzeczy, które w sobie zmieniamy dla drugiego człowieka, bo nie sztuką jest wymagać i nie dawać nic w zamian. Kiedy ludzie bardzo się kochają wówczas zmiany zachodzą samoczynnie. Dziękuję tobie kochanie, że jesteś ze mną, że tak bardzo mnie kochasz i okazujesz to w gestach, słowach w najdrobniejszych chwilach codzienności. Cudownie jest mieć świadomość budząc się rano i wieczorem, że gdzieś tam jest człowiek, który ciebie kocha i w chwili przebudzenie myśli również o tobie.
W pracy wiele zajęć, ze czasem nie wiadomo, za co się zabrać. Ciągłe udzielanie informacji i przyjmowanie sporych pieniędzy, które chyba straciły dla mnie poważanie. Dziś 100zl nie ma już dla mnie takiej wartości i poczucia „dużej ilości” jak kiedyś odkąd codziennie przeliczam kilkadziesiąt tysięcy złotych. Po pracy, cieszę się, że już mam wolne i nie muszę myśleć o przestrzeganiu dziesiątek procedur.
Kiedy nie jest mi dane spotkać się z Duszkiem następuje oczekiwanie. Kolejna lekcja miłości. Dzień, wieczór robie się dłuższy w nieskończoność. Snuje tysiące planów, prowadzę sam ze sobą wymyślone dialogi, mażenia wspólnego życia mieszkania. Czasem trwam w niepokoju, aż do nadejścia Duszka – osoby, którą kocham. A kiedy jest wreszcie obok, to brak mi słów. Bowiem długie godziny oczekiwania wywołują nieopisaną radość ze spotkania, wspólnego obcowania, dzielenia się sobą.
Mój Duszek nie odpowiada z góry powziętym wyobrażeniom i bardzo dobrze, gdyż typowość to koniec człowieka, to wyrok na niego. Jeżeli nie da się go podciągnąć pod żaden wzorzec, jeżeli nie jest typowy, jeśli się go kocha to znaczy, że zdobył już szczyptę nieśmiertelności. Duszku kocham Ciebie, gdyż jesteś nieśmiertelną częścią mojego życia :*

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Cel…

11 mar

Pomyślałem sobie kiedyś, że gdzieś tam, szalenie daleko, biegnie normalnie nasze życie, że wszyscy mnie prześcigają, zostawiają za sobą, że coś osiągają, zdobywają, idą coraz szybciej naprzód, a ja zostaję z tyłu, nikomu niepotrzebny, opóźniony, zapomniany, bez celu i perspektyw, bez żadnych możliwości i nadziei. To znaczy ogarniał mnie strach przed osamotnieniem, przed izolacją od wspólnego bytowania, od niepewności i sukcesów dnia codziennego. Jednym słowem od tego wszystkiego, co jest sensem i celem naszego życia. Przecież tylko poprzez współpracę i ścisłe związki emocjonalne z innymi ludźmi, oparte na prawdziwej miłości, szczerości, tylko przez rozwój osobowości, tożsamości dążenia do spełnienia społecznie akceptowanych celów człowiek może uwolnić się od nieznośnego poczucia samotności, bezsilności, beznadziejności, lęku i zgubienia.
Dopiero z czasem uświadomiłem sobie, że na świecie wyrasta w ciągu wielu wieków bardzo skomplikowana mitologia, filozofia, system kontroli społecznej mający na celu ujarzmiać człowieka pracującego, myślącego, chcącego być niezależnym. Jednak ujarzmienie to nie ma odbywać się od zewnątrz – nie drogą przymusu czy strachu, lecz od wewnątrz, od wnętrza jego duszy, którą należy tak opanować, aby człowiek z radością i serdecznym oddaniem pracował i myślał dla dobra ludzi chcących poddać go manipulacji.

Niech każdy zbada swoje myśli. Ujrzymy wówczas, iż wszystkie zaprząta przeszłość i przyszłość – a jeśli już w ogóle myślimy, to tylko po to aby zaczerpnąć z niej treści do snucia przyszłości. Teraźniejszość nie jest nigdy naszym celem. Przeszłość i teraźniejszość są dla nas środkami. Celem jest tylko przyszłość. Tak wiec nie żyjemy nigdy, ale spodziewamy się żyć. Dążymy wciąż do szczęścia, a co za tym idzie, nie kosztujemy go nigdy, ponieważ jeśli chcielibyśmy być tylko szczęśliwymi, to owy cel osiągniemy szybko – jednak zawsze chcielibyśmy być bardziej szczęśliwszym niż inni; a to trudne, ponieważ zwykle uważamy innych za szczęśliwszych, niż my sami i niż oni są szczekliwi w rzeczywistości. Widzi się, że z dwóch ludzi – jeden osiąga cel, a drugi nie lub też poszczęściło się jednakowo innym, używającym różnych sposobów, gdyż jeden dążył do celu mozolnie, a drugi gwałtownie. Osiągnięcie przez nich wyznaczonego celu nie zależy od niczego innego, jak tylko od ducha czasów, którym odpowiada lub nie ich postępowanie. Stąd pochodzi to, co powiedziałem, że dwu ludzi, różnie postępując, osiąga ten sam wynik, a z dwóch postępujących jednakowo, jeden osiąga, a drugi nie osiąga celu.

Prawdziwą tragedią dla człowieka najczęściej nie jest niemożność dopięcia celu, ale rozczarowanie, którego doznaje po osiągnięciu tego, czego pragnął. Dlatego być mądrym życiowo to znaczy taki wybór celów, aby nie utraciły one swojej wartości, z chwilą gdy zostały osiągnięte
Istnieje pewna idea, która kiedyś spowoduje prawdziwą wojnę światową: że Bóg nie stworzył człowieka, jako konsumenta i producenta. Że środki potrzebne do życia nie są celem życia. Że żołądek nie powinien przerastać głowy. Że życie nie jest uzasadnione wyłącznie robieniem pieniędzy. Że człowiek żyje w czasie, by mieć czas i po to, by nie osiągnął danego celu nogami, zanim nie dojdzie tam sercem.
Naszym głównym celem nie powinno być wypatrywanie tego, co odległe i niewyraźne, lecz czynienie tego, co leży w zasięgu naszej ręki , bo życie i tak ma określony kierunek i cel; istnieje w nim postęp i ewolucja, nawet gdy czasami wydaje się nam, że krążymy w kółko.

Mimo powyższych sprzecznych rozważań życzę każdemu posiadanie i dążenia do celu, bo bardziej, niż osiągnięcie celu, cieszą przeszkody pokonane przy jego osiąganiu.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Jestem żyję

04 mar

Życie toczy się dalej.
Dawno mnie tu nie były a to chyba za sprawą mojego lenistwa lub też może dziwnej przypadłości bloga, na którym przeważnie wylewamy swoje smutki i piszemy jak jest nam źle. U mnie przez czas mojej nieobecności tutaj nie zawsze było kolorowa choć z drugiej strony nie mogę narzekać. Zmieniłem po raz kolejny pracę w nadziei, że tym razem będzie to coś wyjątkowego. Okazało się jednak inaczej. Duży bałagan kadrowy i chaos informacyjny przysparza o ból głowo. Ponadto przyszło mi pracować z osobliwą dziewczyną, dla której swoistą rozrywką jest wymyślanie lub też dopowiadanie pewnych historii dolewający tym samym oliwy do ognia. No ale skoro odbyłem trzy tygodniowe szkolenie w Katowicach i dostałem umowę na kolejne 7 miesięcy na razie pozostanę przy tym co mam.
W życiu osobistym układa się bardzo dobrze. Kochamy siebie a nasza miłość każdego dnia przeżywa pewną ewolucje dążąc od zachłannej miłości i chęci spędzania każdej chwili z ukochanym do bardziej dojrzałej opartej na poczuciu, że ta druga osoba jest gdzieś tam i bardzo mnie kocha. Jak w każdym związku gejowskim, gdzie oboje nie mamy własnego mieszkania pojawiają się problemy natury technicznej gdzie by się móc spotkać. Na szczęście nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, ponieważ dzięki temu zwiedzamy sobie kraj odbywając liczne podróże. Szczególnie upodobaliśmy sobie Warszawę, którą dzięki niemy darzę szczególną sympatią.
W związkach przyjacielskich i koleżeńskich pozmieniało się wiele. Jakoś przyjaźnie stały się mniej ważne, osłabły na swojej sile. Nie wiem z czego to wynika. Może z faktu posiadania tego jednego jedynego, a może po prostu ja dojrzałem i zmieniłem punkt widzenia na niektóre aspekty życia.
Postaram się częściej umieszczać swoje notki choć nie mogę tego obiecać, ponieważ skończyły mi się pomysły na bardziej ambitne notki, a jak stali czytelnicy wiedzą nie należę do osób, które na blogu opisują to co robiły.
Pozdrawiam wszystkich czytelników bardzo serdecznie.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Myśli kilka…

06 paź

No i rozpocząłem nową pracę w innym mieście przez co doba skurczyła mi się do jakiś 3 godziny czasu dla siebie. Na początku bardzo mi to przeszkadzało, ale już powoli zacząłem się do tego przyzwyczajać i nawet wczuwać w PKSowe klimaty, gdzie zasiadam obowiązkowo z kanapką i ciekawą książką. O dziwo pierwsze nikogo nie dziwi za to druga czynność – czytanie – ciągle spotyka się z dużym zainteresowaniem współpodróżnych. Mam wiele czasu czekając na pociąg lub autobus do rozmyślań. Przez taki a nie inny obrót sprawy część osób doszła chyba do wniosku, że zacząłem ich unikać. Inni zaś stali się zaborczy o kontakty ze mną. Ostatnio kiedy mam bardzo mało czasu – przez co czasem zacząłem się gubić i zatracać w tym wszystkim pytając siebie czy te marne grosze są warte tego, że nie widzę mamy oraz przyjaciół? Wiem, że bardzo wiele osób liczy na moją pomoc. Jednak przy obecnym obrocie spraw czasem ludzie zwracający się ze zwykłą chęcią pogadania, poklikania czy też wyżalenia się, usłyszenia mojej porady, mojego punktu widzenia męczą mnie. Coraz częściej w takich sytuacjach świta w mojej słowie myśl, aby się wszyscy odczepili ode mnie ze swoimi narzekaniami, bo większość z tych osób prawie nigdy nie zapytała jak ja się czuje i czy mam siły oraz ochotę chociażby ich wysłuchiwać. Przypomniały mi się sytuacje, kiedy czasem mój przyjaciel dzwonił do mnie, bo bał się tego, że może długo nie pożyć – a potem ktoś mi pisze ze jest sam i jest mu z tym tak strasznie źle – to przy takim odniesieniu śmieszy mnie taki problem.

Podobno bardzo się zmieniłem mentalnie. Jednak to nie prawda. Po prostu wiem jak ważny jest obraz własnej osoby jaki buduję oszukują wielokrotnie siebie i wmawiając sobie uporczywie dzień po dniu, że jestem taki a nie inny, aż w końcu zaczynam sam w to wierzyć. Jednak, aby dokonywać jakichkolwiek zmian w sobie, walki ze swoimi niedoskonałościami najpierw musimy je zaakceptować (pogodzić się z nimi we własnym „umyśle”) dopiero potem możemy dążyć do zmiany np powierzchownego wyglądu. A często zaakceptowanie siebie sprawia, że zachowujemy się inaczej przez co ludzie inaczej na nas patrzą (choć żadne zmiany wydawało by się nie zachodzą). Bo co z tego, że zmienimy w sobie to i owo skoro prawdopodobnie będziemy zachowywali się tak samo a ludzie to intuicyjnie wychwycą ze występujący swoisty dysonans miedzy ty co widza i dostrzegają werbalnie, a tym co dociera do nich niewerbalnie (intuicyjnie)

Ostatnio rozmawiałem z kimś o związkach. O ty, że inni są szczęśliwi ze swoimi drugimi połówkami, ale czy tak naprawdę wiemy jak wyglądają związki innych? Jak się czują? O czym myślą zasypiając? Przecież niekoniecznie są szczęśliwi – tylko na pozór przed innymi są „udaną parą” a tak naprawdę wypalają się trwając w tym, goniąc za naiwnością szczęśliwego bytu. To są może pozory szczęścia – jego ochłapy, którymi ludzie zadowalają się nie mając innych perspektyw.
Życie jest za krótkie na użalanie się i smutki. Należy cieszyć się z tego, że się przeżyło kolejna godzinę, dzień, rok…. Nauczyła mnie tego moja mama, której lekarze dają ok 4 lat życia („ale czy takie anioły jak ona umierają…??”) – będzie z czasem powoli stawała się „warzywem” a tak naprawdę siłę i optymizm czerpie dla niej i „żyje dla miej”, aby dawać jej wsparcie. Teraz pracuje i nie widziałem jej od 4 tygodni i ciągle rano wyjeżdzając zastanawiam się czy dla tych paru groszy warto? Czy nie lepiej było by spędzać tego czasu z nią. Jednak z drugiej strony cóż daje mi spędzanie czasu z nią?…. bez żadnych perspektyw. Pewnie nawet by tego nie chciała – chce abym póki jestem młody korzystał z życia.
Może i jestem uśmiechniętym wesołym i pewnym, siebie Dervintem, ale wieczorami często płaczę.

Moja obojętność przybrała zupełnie zdrowy wymiar.

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Obojętność….

21 sie

Nie ma złych i dobrych. Jest wielki nieszczęsny tłum depczący sobie po nogach. Wyschły, wsiąkły w piasek zapomnienia – źródło niegdysiejszej moralności. Nie mam tego miejsca, gdzie można się orzeźwić. Nie mam przykładu, nie mam natchnienia. Jest noc. Noc obojętności, noc apatii, noc chaosu.
Dobrze znam uczucie, kiedy do ostatka swych sił błagałem o coś, lecz to coś nie zostało mi przyznane: nie ma już wtedy we mnie nawet goryczy, jest po prostu pustka. Wydaje mi się, że wszystko jest mi obojętne: zło czy dobro; cokolwiek ma się stać. Pragnę, aby się wreszcie stało, byle tylko prędzej, byle się już skończył czas wyczekiwania…
Najgorszym naszym grzechem wobec bliźnich nie jest nienawiść, ale obojętność, bo jest nieludzka i najsilniejszy stawia opór. Obojętność jest jak lód polarny na biegunach, który zabija niemal wszystko. Obojętność to paraliż duszy. Obojętność jest połową śmierci
Wyrabiamy w sobie obojętność, bezwzględność, nawet pogardę i ostatecznie nienawiść wobec nawarstwiających się problemów

Świat psychiczny, gdzie wszystko jest „dobre i czyste” i gdzie nie ma jakichkolwiek konfliktów, to świat – MNIE – otępiałego rozleniwienia i obojętności na wszystko.

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Bez kategorii